Ta krótka seria jest historycznie osadzona w Erze Edo (lata 1603 - 1868) autorom nie przeszkadzało to jednak w wprowadzeniu soundtracku nastawionego niemal wyłącznie na hiphop. Ta potencjalnie wybuchowa mieszanka okazała się niesamowicie wręcz strawna. Samurai Champloo opowiada o losach trójki bohaterów: pietnostoletniej dziewczyny Fuu poszukującej "Samuraja pachnącego słonecznikami" (nie pytajcie), nieokrzesanego i gotowego w każdej chwili do bitwy Mugena (przypominającego trochę Spike`a z Cowboy Beepop poprzedniego anime twórców Samurai Champloo) a także zimnego i dumnego Jina. Wszyscy troje już w pierwszym odcinku spotykają się i oczywiście natrafiając na taką różnicę w charakterach dochodzi do_niezłej zabawy dla widza :) Jak już wspomniałem na samym początku artykułu Anime jest króciutkie(to tylko 26 odcinków) Każdy z odcinków wypełniony jest akcją przez co anime ogląda się znakomicie. Do wad możemy z pewnością zaliczyć brak ciągłej fabuły, bowiem główny wątek został zawiązany w pierwszym odcinku a jego zrealizowanie nastąpiło w ostatnim dwudziestym szóstym odcinku, szkoda tylko że poza tymi dwoma odcinkami nie było praktycznie scen opisujących ten wątek.